Cześć, witam Was serdecznie! Tu Tomek – Program Rodzina Gotowa na Trudne Czasy.
„Zrób powoli to, co inni robią szybko, żeby szybko zrobić to, co inni robią powoli.”
Za nami już pięć spotkań. Przed nami szóste. Ostatnio widzieliśmy się w kinie – wynajęliśmy salę, obejrzeliśmy „Mój sąsiad Totoro”. Kapitalny czas. Odpoczynek, początek ferii, dobre rozmowy.
Ale my już myślimy o kolejnym kroku.
Potwierdzony termin: 14 marca. Tego dnia będzie z nami Piotr – były żołnierz, profesjonalny instruktor Krav Maga. Będzie nas szkolił z samoobrony.
Bardzo się cieszę, bo Piotr robi to naprawdę na wysokim poziomie. To będzie konkretne, praktyczne szkolenie dla rodzin.
Zarezerwujcie ten termin w kalendarzach – 14 marca, start godzina 13:00. Spotkamy się w Imielinie na Hali Sportowej.
To nasze szóste spotkanie w tym cyklu. W kwietniu planujemy wyjście w teren – tematy bardziej bushcraftowe, off-gridowe.
Działamy krok po kroku. Budujemy gotowość spokojnie, systematycznie.
Jak budować talent i nadrabiać zaległości od pierwszej klasy aż po maturę
Cześć! Jeśli zastanawiasz się, jak pomóc swojemu dziecku w nauce matematyki – niezależnie od tego, czy ma ogromny talent, który warto oszlifować, czy zmaga się z zaległościami, które spędzają sen z powiek – ten wpis jest dla Ciebie.
Dlaczego warto uczyć się matematyki? Co robić, by nauczyć się tej matmy? Czego nie robić, żeby się jej nauczyć?
To pytania, które bardzo często pojawiają się w rozmowach z rodzicami. I nic dziwnego. Matematyka bywa trudna, budzi emocje, czasem frustrację. Dlatego coraz częściej zastanawiam się, co może przydać się rodzicom w procesie nauki matematyki.
Jakie informacje, jakie wiadomości, jakie umiejętności byłyby Wam – rodzicom – potrzebne? Czego chcielibyście się dowiedzieć, czego się nauczyć, tak żeby pomóc dzieciom lepiej, sprawniej uczyć się matematyki, a może i nie tylko matematyki?
To pytania otwarte. I bardzo ważne.
Co naprawdę pomaga w nauce matematyki?
Kiedy sam zadałem sobie pytanie: co może przydać się rodzicom w procesie nauki matematyki? – odpowiedź, jaką sobie udzieliłem (i nie wiem, czy mam rację), była dość prosta.
Według mnie jest to dobry nauczyciel.
Nie tylko taki, który jest merytorycznie dobrze przygotowany, który ma cały materiał w głowie – chociaż to oczywiście się przydaje. Ale przede wszystkim taki, który jest życzliwy dziecku. Życzliwy rodzicom. Taki, który jest wsparciem zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców.
Dobry nauczyciel to nauczyciel, który docenia każdy talent i postępy dzieci. Który przekazuje potrzebne dla dalszego rozwoju dzieci informacje z życzliwością i szacunkiem dla starań rodziców o przyszłość własnych pociech.
Kiedy dzieci uczą się matematyki?
Dobry nauczyciel wie też, kiedy dzieci uczą się matematyki.
Po pierwsze – wtedy, kiedy tego chcą. Tego nie da się zmienić. Jeżeli dzieci nie będą chciały, nie będą się uczyły.
Kiedy dzieci lubią nauczyciela, dużo szybciej chcą się uczyć i uczą się od nauczyciela, którego lubią. Od takiego, który pozwala się lubić. Który daje się lubić. I który rozumie ich potrzeby.
Trzeci warunek jest równie ważny – kiedy to, czego uczą się dzieci, jest dopasowane do ich możliwości. Trzeba poziomować cele, które młodzi ludzie mają osiągać – od najmłodszych lat po lata dalsze. Im szybciej zacznie się to robić w taki sposób, żeby nie było zastojów, żeby nauka mogła iść płynnie, tym lepiej.
I po czwarte – kiedy lekcje nie są nudne. Dzieci i młodzi ludzie chcą się uczyć wtedy, kiedy lekcje nie są nudne, a angażują i wciągają w pracę.
Nauka przez działanie
Warto młodszym dzieciom dać coś do rąk. Konkretne zadanie związane z manipulowaniem przedmiotami, tak by mógł zostać uruchomiony proces tzw. idealizacji.
Tak jak to miało miejsce podczas moich ostatnich zajęć w szkole z klasą pierwszą, gdzie w małych, trzyosobowych zespołach dzieci rzucały kostkami i wspólnie dodawały w zakresie 20. Albo podczas zajęć indywidualnych – zwykłe patyczki, guziki, klocki czy matematyczne kostki, które pozwalają dzieciom budować własne działania matematyczne.
Wszystko, co pozwala dzieciom operacyjnie działać, ma sens.
A jeżeli chodzi już o nastolatków, to metoda problem solving jest kapitalną metodą, która angażuje, szczególnie wtedy, gdy pracuje się w małych zespołach. I co ważne – można ją stosować również w przypadku młodszych dzieci.
A jeśli to nie matematyka?
Spełnione są wszystkie cztery warunki. I co dalej?
Może się zdarzyć, że dziecko nadal nie chce się uczyć. I czasem trzeba też na to pozwolić. Trzeba szukać gdzie indziej. Szukać innych powodów. Być może problem nie jest ukryty w samym procesie dydaktycznym.
Wtedy potrzebne jest inne wsparcie. Nie nauczyciela matematyki, ale doświadczonego pedagoga, tutora, coacha albo po prostu doświadczonego rodzica.
Jeżeli widzisz u swojego dziecka potrzebę zajęć, które nie będą nudne i które będą dostosowane do jego możliwości – zapraszam serdecznie. Jeżeli takie zajęcia już ma, a mimo to nadal nie chce się uczyć i potrzebujesz konsultacji, również takiej mogę udzielić.
Podczas zajęć będziemy: 🧭 wyznaczać kierunki świata na podstawie obserwacji przyrody 🌿 rozpoznawać rośliny 🗺 uczyć się orientowania mapy w terenie 🔥 poznawać zasady bezpiecznego rozpalania ognia 🛟 a wszystko z elementami edukacji z zakresu ochrony ludności
Warsztat poprowadzi Ania Pieczarka – miłośniczka przyrody, geobotanik oraz nauczycielka nauk przyrodniczych z wykształcenia. Na plakacie znajdziecie również jej portret.
Warsztaty mają charakter edukacyjny i odbywają się w terminie oraz miejscu wskazanym przez Organizatora.
2. Warunki uczestnictwa
Uczestnikiem może być dziecko, którego rodzic/opiekun prawny wyraził zgodę na udział i zapoznał się z regulaminem.
Rodzic zobowiązany jest poinformować o alergiach i istotnych kwestiach zdrowotnych dziecka.
3. Bezpieczeństwo i Opieka
Organizator sprawuje opiekę nad dziećmi wyłącznie w godzinach trwania warsztatów.
Dzieci zobowiązane są do przestrzegania zasad bezpieczeństwa przekazanych przez Organizatora.
Podczas zajęć w terenie obowiązuje odpowiedni ubiór (dostosowany do pogody).
4. Odpowiedzialność
Organizator dokłada wszelkich starań, aby zajęcia były bezpieczne, jednak nie ponosi odpowiedzialności za nieszczęśliwe wypadki wynikające z nieprzestrzegania zasad przez uczestnika.
Rodzice odpowiadają za szkody materialne wyrządzone celowo przez dziecko.
5. Zgody
Udział w warsztatach jest jednoznaczny ze zgodą na udzielenie dziecku pierwszej pomocy w nagłych wypadkach.
Cześć, tu Tomek. Podcast Rodzina gotowa na trudne czasy.
Zrób powoli to, co inni robią szybko, żeby szybko zrobić to, co inni robią powoli”.
Ten podcast jest przede wszystkim dla mnie – po to, żebym mógł porządkować własne myśli. Jeżeli ktoś jeszcze z tego skorzysta, będzie mi bardzo miło. Dziś chcę zatrzymać się przy czymś, co dotyczy nas wszystkich: nadmiarze informacji i tym, jak w tym świecie zachować bezpieczeństwo, stabilność i sprawczość.
Żyjemy w zalewie informacji
Informacji jest bardzo dużo. Każda kolejna wiadomość, każdy nagłówek, każde nagranie domaga się naszej uwagi. Sam ten podcast jest kolejną informacją. Może być tylko szumem. A może być sygnałem.
Problem nie polega jednak tylko na ilości. Problem polega na tym, że te informacje stają się coraz bardziej niepokojące. Docierają do nas natychmiast, z całego świata. Decyzje, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe, dziś są podejmowane. Grenlandia. Wojna na Ukrainie. Relacje z Chinami. Ćwiczenia wokół Tajwanu. Umowy handlowe z Ameryką Południową i Indiami.
Z tego wszystkiego wyłania się obraz świata, w którym status quo przestało istnieć.
Dotychczasowe reguły przestają obowiązywać
A my w tym wszystkim próbujemy się odnaleźć. Pytamy: jak tak można?, dlaczego oni tak robią?, gdzie to wszystko zmierza? Tyle że rzeczywistość nie przejmuje się naszymi życzeniami. Ludzie, którzy mają władzę, podejmują decyzje w oparciu o interesy, wartości i informacje, które mają.
I pojawia się pytanie, które jest najważniejsze co ja mogę z tym zrobić?
Szum informacyjny i paraliż decyzyjny
Nadmiar informacji tworzy tło naszego życia i wyprowadza nas z równowagi. Im więcej szumu, tym trudniej usłyszeć właściwy sygnał. Przypomina mi to radiotelefon z wciśniętym na stałe przyciskiem wzmacniania tła – jeden wielki trzask. W takim hałasie nie sposób funkcjonować sensownie przez dłuższy czas.
Paradoks polega na tym, że próbując przygotować się na trudne czasy, słuchamy jeszcze więcej. Próbujemy przewidzieć nieprzewidziane. Szukamy sygnałów czarnego łabędzia. A czarne łabędzie – jak pisał Nassim Taleb – są nieprzewidywalne. Nigdy wcześniej się nie wydarzyły. Statystyka mówi tylko o tym, co już było. Fukushima miała się nie wydarzyć. A jednak się wydarzyła.
W efekcie zamiast działać, zamrażamy się. Jeszcze sprawdzimy. Jeszcze poczekamy. Jeszcze się dowiemy. A w świecie nieprzewidywalnym nie będzie momentu, w którym będziemy wiedzieć wystarczająco dużo.
Pierwszy krok: ograniczenie napływu informacji
Dlatego pierwszym, najważniejszym krokiem jest ograniczenie napływu informacji. Nie dokładanie kolejnych źródeł. Nie szukanie jeszcze jednego komentarza, jeszcze jednej analizy, jeszcze jednego eksperta.
To jest moment, w którym trzeba wyłączyć przycisk.
Coraz częściej mam przekonanie, że to, czego nie robimy, ma dziś większe znaczenie niż to, co robimy. Niekliknięcie. Nieodsłuchanie. Niewchodzenie w kolejną spiralę informacji. To nie jest ucieczka od rzeczywistości. To jest odzyskiwanie zdolności widzenia.
Bo jeśli cały czas słuchamy wszystkiego, to w pewnym momencie nie słyszymy już niczego.
Co słyszymy, gdy wyłączymy szum
Kiedy naprawdę ograniczamy napływ informacji, zaczynamy słyszeć coś innego. Zaczynamy słyszeć siebie – swoje zmęczenie, napięcie, intuicje. Zaczynamy też słyszeć ludzi wokół nas – żonę, dzieci, bliskich, współpracowników.
To są informacje, które mają znaczenie. Nie globalne. Lokalne. Konkretne. Osobiste. I tu pojawia się kolejny krok.
Słuchanie drugiego człowieka
Uważność na drugiego człowieka to dziś nie jest luksus ani kwestia charakteru. To jest kompetencja przetrwania.
Uczyć się słuchać. Ze zrozumieniem. Z empatią. Rozbudzać wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. Czasem wystarczy po prostu zapytać: w czym mogę pomóc?
Ale to pytanie ma sens tylko wtedy, gdy jesteśmy gotowi usłyszeć odpowiedź i na nią zareagować.
Działanie we właściwym momencie
Najważniejsze nie jest to, co dajemy drugiemu człowiekowi, ale kiedy to dajemy. Nie jutro. Nie kiedyś. Tylko wtedy, kiedy ta potrzeba jest realna.
Czasem są to rzeczy bardzo proste: obecność, pomoc, dowiezienie tematu do końca bez przypominania się. W takich momentach buduje się zaufanie – dobro dzisiaj skrajnie deficytowe.
Zaufanie nie rodzi się z wielkich deklaracji. Rodzi się z powtarzalności i przewidywalności.
Jeśli ktoś wie, że może na mnie liczyć, że dowożę, że nie trzeba mnie kontrolować – relacja się wzmacnia. A powolne budowanie relacji, kompetencji i wiarygodności sprawia, że w momencie kryzysu możemy działać szybko. Bez chaosu. Bez paniki. Sprawczo.
Mniej hałasu. Więcej działania.
Dlatego moja propozycja jest prosta: mniej hałasu, więcej uważności, konsekwentne działanie.
Odłóż smartfon. Nie siadaj z nim do stołu. Wyznacz momenty ciszy. Popatrz ludziom w oczy. Posłuchaj. Zobacz, czego potrzebują.
A jeśli masz coś, co może im się przydać – daj to.
Raz. Drugi. Trzeci.
Zobaczysz, że to działa. I że w świecie pełnym chaosu nie zostaniesz sam.
Dziękuję. To był podcast Rodzina gotowa na trudne czasy.
Pedagog rodzinny to specjalista wspierający funkcjonowanie rodziny, poprawiający komunikację między jej członkami oraz pomagający w rozwiązywaniu konfliktów i trudności opiekuńczo-wychowawczych. Działa na rzecz poprawy relacji rodzic-dziecko, wspiera rodziny zastępcze i naturalne, a także prowadzi warsztaty kompetencji wychowawczych.
Kluczowe zadania pedagoga rodzinnego:
Wsparcie wychowawcze: Pomoc rodzicom w prawidłowym wypełnianiu funkcji opiekuńczych.
Poprawa relacji: Praca nad więziami rodzinnymi oraz komunikacją.
Rozwiązywanie problemów: Interwencje w sytuacjach kryzysowych (np. w rodzinach zastępczych).
Warsztaty i terapia: Organizacja warsztatów umiejętności rodzicielskich oraz terapii pedagogicznej.
Współpraca instytucjonalna: Działania z ośrodkami pomocy społecznej, sądami czy szkołami.
Pedagog rodzinny często pracuje w domach dziecka, placówkach wsparcia dziennego lub współpracuje z Powiatowymi Centrami Pomocy Rodzinie (PCPR). W odróżnieniu od pedagoga szkolnego, koncentruje się głębiej na środowisku domowym i relacjach wewnątrz rodziny.
Podróż samolotem jest jednym z najbezpieczniejszych sposobów przemieszczania się. Nie dlatego, że „nic się nie zdarza”, ale dlatego, że wszystko jest przewidziane, opisane i przećwiczone. Zanim jednak samolot oderwie się od pasa, jest jedna rzecz, którą możesz zrobić dla własnego bezpieczeństwa – i która ma znaczenie także dużo dalej niż tylko na pokładzie. Chodzi o instrukcję bezpieczeństwa. Tę kartę, którą większość pasażerów nie zagląda. A szkoda.
Lotnictwo nie opiera się na szczęściu, tylko na procedurach
Zgodnie z raportami IATA za 2024 rok oraz prognozami na lata 2025–2026:
1 na 11 milionów – takie jest statystyczne prawdopodobieństwo śmierci w katastrofie lotniczej. Dla porównania: ryzyko śmierci w wypadku samochodowym to około 1 na 100.
15 871 lat – tyle musiałbyś latać codziennie, aby statystycznie uczestniczyć w jednym śmiertelnym wypadku lotniczym. Niektóre analizy mówią nawet o ponad 25 000 latach.
Wskaźnik wypadków w 2024 roku wyniósł około 1,13 na milion lotów – co oznacza, że tylko jeden na blisko 885 tysięcy rejsów kończy się jakimkolwiek incydentem, wliczając te niegroźne.
To nie jest efekt przypadku. To efekt standaryzacji, prostych zasad i jasnej komunikacji.
Dlaczego instrukcja bezpieczeństwa działa?
Załogi doskonale wiedzą, że „czytelnictwo zamiera”. Dlatego instrukcja bezpieczeństwa nie opiera się na długich opisach, ale na pokazie i obrazie. W kilka minut pasażer otrzymuje zestaw informacji, które – jeśli zajdzie taka potrzeba – mają zadziałać automatycznie.
Na zaledwie kilku stronach formatu A4 zawarto instrukcje zrozumiałe dla dziesiątek narodowości, dzieci i dorosłych, niezależnie od znajomości języka. Dominuje tu język obrazów, a nie słów.
Kolory nie są przypadkowe:
czerwony – zagrożenie,
zielony – działanie,
żółty – element ratujący życie (np. maska tlenowa),
osobne oznaczenia dla dzieci.
To podręcznikowy przykład dobrej komunikacji kryzysowej.
Zasady z samolotu, które obowiązują także na ziemi
Nie latamy codziennie. Ale zasady z instrukcji bezpieczeństwa są zaskakująco uniwersalne:
Pożar i ewakuacja Jeśli musisz opuścić zadymione pomieszczenie: zakryj usta, nie wstawaj, poruszaj się pochylony lub na kolanach i nie wracaj po rzeczy. Czas i tlen są cenniejsze niż bagaż.
Najpierw ratuj siebie „Najpierw maska dla siebie, potem dla dziecka” brzmi wbrew instynktowi, ale ma głęboki sens. Dobry ratownik to żywy ratownik. Nie pomożesz nikomu, jeśli sam stracisz przytomność.
Detale mają znaczenie Podczas wodowania zabronione są buty na wysokim obcasie. Dlaczego? Bo mogą uszkodzić zjeżdżalnię ewakuacyjną. Mały szczegół – ogromna konsekwencja.
Instrukcja jako filozofia gotowości
W Programie Rodzina Gotowa na Trudne Czasy mówimy o tym samym, co robi lotnictwo od dekad:
przewidywać,
upraszczać,
uczyć zanim wydarzy się kryzys.
Dobra instrukcja to prosta instrukcja. A proste zasady – powtarzane i zrozumiane – ratują życie.
Bezpiecznych lotów. I bezpiecznego lądowania – także w codziennym życiu.
Coaching rodzicielski to forma wsparcia, w której coach pomaga rodzicom zdefiniować i osiągnąć cele wychowawcze, budując ich kompetencje, świadomość i umiejętność rozwiązywania problemów, zamiast dawać gotowe rady; skupia się na wzmocnieniu więzi, poprawie komunikacji, rozwoju poczucia własnej wartości dziecka i odkrywaniu wewnętrznych zasobów rodziców, by mogli stać się mentorami dla swoich dzieci.
Kluczowe cechy coachingu rodzicielskiego:
Rodzic jest ekspertem: Coach nie mówi, co robić, lecz zadaje pytania, które skłaniają rodzica do znalezienia własnych rozwiązań, opierając się na jego mądrości i zasobach.
Skupienie na celach: Rodzice określają, co chcą osiągnąć (np. lepszą komunikację, radzenie sobie z trudnymi zachowaniami), a coach wspiera ich w wypracowaniu planu działania.
Rozwój umiejętności: Uczy rodziców aktywnego słuchania, empatii, wyrażania emocji, rozumienia perspektywy dziecka i dawania konstruktywnej informacji zwrotnej.
Wzmocnienie relacji: Celem jest budowanie silniejszych więzi, zaufania i poczucia bezpieczeństwa w rodzinie.
Praca z emocjami i przyczynami: Pomaga zrozumieć źródła problemów i zmienić nawyki reakcji, co prowadzi do trwalszych zmian.
Kiedy skorzystać z coachingu rodzicielskiego:
Gdy chcesz lepiej rozumieć swoje dziecko i potrzeby rodziny.
Chcesz świadomie kształtować rozwój dziecka i budować jego poczucie wartości.
Masz trudności w komunikacji i chcesz nauczyć się skutecznych strategii.
Szukasz sposobów na rozwiązywanie konfliktów i wzmacnianie więzi.
Czego można się nauczyć:
Jak być dla dziecka przewodnikiem i mentorem.
Jak reagować, aby wzmocnić dziecko, a nie je osłabić.
Jak dostrzegać i rozwijać talenty dziecka.
Jak pracować z własnymi emocjami w trudnych sytuacjach.