Za nami warsztat przyrodniczy o tym, co w lesie można znaleźć, zobaczyć, rozpoznać, przygotować i… zjeść.

Było wszystko, co powinno być: słońce, ciepło, błoto, woda, dziecięca ciekawość i mnóstwo odkryć. Obserwowaliśmy młode dzięcioły, oczekujące na pożywienie w dziupli wykutej w martwej brzozie. Łowiliśmy do obserwacji kijanki, żaby, ropuchy, rybie pijawki i wodne chrząszcze. Przyglądaliśmy się temu, co żyje tuż obok nas, a czego zwykle nie zauważamy.
Ania poprowadziła nas z niezwykłym entuzjazmem przez nieznany dzieciom i dorosłym świat przyrody – dziękujemy!!!
A potem przyszedł czas na kuchnię terenową.
Na gazie smażyliśmy niezapomniane placki z kwiatami bzu — i nie tylko. Były też liście buka, pokrzywy i wszystko to, co udało się znaleźć i sensownie wykorzystać. Do tego sos z czosnkiem niedźwiedzim. No i ziołowa herbatka.
Pycha! Pycha! Pycha! ![]()
Jedliśmy, rozmawialiśmy i dobrze się bawiliśmy. Dzieci nie chciały wracać do domu…
Dziękujemy wszystkim za obecność, za świetną atmosferę i za wspólnie spędzony czas. Do zobaczenia następnym razem — również w terenie.
Najbliższe spotkanie planujemy w sobotę, 20 czerwca. Mamy nadzieję, że będzie szkolenie z off-gridu i do tego coś przyrodniczego. ![]()
Do zobaczenia!
