
Witajcie na blogu pieczarkiiprzyjaciele.edu.pl!
Dziś chciałbym się z Wami podzielić moimi „pięcioma groszami” refleksji po niedawno zamkniętym pierwszym miesiącu pracy w szkole publicznej. To dla mnie niezwykle ciekawe doświadczenie – zarówno z perspektywy nauczyciela matematyki, jak i tutora czy wychowawcy. Przez ostatnie cztery tygodnie w klasach szóstych i siódmych mierzyliśmy się z ułamkami oraz pierwiastkami, a moim głównym celem było upewnienie się, że dzieci nabędą najważniejsze umiejętności w tych obszarach.
Jak pracujemy na co dzień
Gdy uczę, każda lekcja ma konkretny cel, o którym uczniowie wiedzą. Dużo pracujemy na zajęciach, a stałym elementem są liczne kartkówki – w ciągu trzech tygodni napisaliśmy ich około dwudziestu. Co ważne, dzieci się ich nie boją. Dlaczego? Bo stworzyłem system oparty na zaufaniu i wyborze.
Poziomowanie i wolność wyboru
Ostatni etap zmagań z materiałem zamknęliśmy sprawdzianem podzielonym na poziomy A, B i C. Wyjaśniłem moim kochanym uczniom, że mogą sami dopasować trudność zadania do swoich możliwości.
Poziom B pozwalał skupić się na prostszych przykładach i uzyskać ocenę dobrą.
Poziom A (z elementami B i C) dawał szansę na piątkę.
Poziom C był dla tych, którzy chcą i potrafią więcej.
Uwielbiam rozdawać piątki i szóstki. I temu też służy poziomowanie – daję możliwość odzyskania własnej matematycznej sprawczości – ustawiam poprzeczkę tak wysoko, by dziecko mogło jej dosięgnąć. Jeśli komuś noga się powinie, wpisuję niezaliczenie, jedynkę wstawiam tylko wtedy, gdy sytuacja jest naprawdę istotna.
Błędy to najcenniejsza lekcja
Najważniejszy etap następuje jednak jutro, zaraz po majówce. Dzieci dostaną swoje prace na blat wraz z rozwiązaniami i… same będą je sprawdzać. Tutaj zaczyna się ich wybór: mogą oddać kartkę taką, jaka jest, albo zdecydować się na metodę trzech kroków poprawy błędu.
Ten proces aktywnego korzystania z własnych pomyłek jest dla mnie kluczowy:
- Nazwanie błędu: Uczeń szuka pomyłki i opisuje, jak on ją rozumie.
- Plan działania: Odpowiedź na pytanie: „Co w związku z tym zrobię?”.
- Prawidłowe wykonanie: Ponowne, poprawne rozwiązanie działania, np. wyprowadzenie czynnika spod pierwiastka.
Uważam, że błędy są najcenniejsze i są własnością ucznia. Gdyby ktoś chciał zabrać mi moje porażki, nie oddałbym ich, bo to na nich nauczyłem się żyć i liczyć. Moją rolą jako nauczyciela jest jedynie stworzyć przestrzeń do nauki. Nazywanie błędów uwalnia od ich powtarzania.
Z perspektywy drogi
Piszę to do Was, idąc właśnie po górskim szlaku w ostatni dzień majówki. Słońce świeci, a ja nie siedzę nad stosem sprawdzianów do sprawdzenia, bo to zadanie zostawiłem moim uczniom – dla ich własnego pożytku.
Pozdrawiam serdecznie,
Tomek – pieczarki, przyjaciele, rodzina, edukacja i przygoda.
