Dopinamy wyjazd na ostatni guzik, czyli Program i lista rzeczy do zabrania

Drodzy, prawdopodobnie wszyscy chętni zdążyli zgłosić swój udział w naszym „Obozie na krańcu świata”. W najgorętszym momencie będzie nas 30 osób (w tym 18 dzieci). 🙂 Wyjeżdżamy 30 czerwca, czyli już za kilka dni. Przedstawiamy więc więcej szczegółów naszego pobytu w Bieszczadach i udostępniamy listę rzeczy, które warto lub trzeba zabrać ze sobą.

A oto „ramowy” program:

I tydzień

  • Niedziela – Zaczynamy o 7.30 Mszą św. w parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego w Dąbrowie Górniczej (dla chętnych) i wyjeżdżamy o 8.45 spod kościoła.
  • Poniedziałek – Wprowadzenie do warsztatów ornitologicznych i tropienia zwierząt oraz Budowa Zbiornika Retencyjnego 😉
  • Wtorek – Wycieczka na Hyrlatą.
  • Środa – Warsztat przyrodniczy „Co żyje w glebie?” oraz kino plenerowe (Rejs” w Bieszczadach).
  • Czwartek Wycieczka na Korbanię i spotkanie z leśniczym Kazimierzem Nóżką.
  • Piątek W lesie bez GPSa i odrobina survivalu. Po południu Msza św. w Dwerniku i spotkanie z ks. Zenonem Bieszczadem i naprawdę ciekawą opowieścią o historii jednego z bieszczadzkich kościołów.
  • Sobota – Wycieczka na jedną z połonin.

II tydzień

  • niedziela – Gra terenowa (organizuje młodzież dla dzieci).
  • poniedziałek -Wycieczka na Małą i Wielką Rawkę (z widokiem na połoniny).
  • wtorek – „Zwinięcie” obozowiska i powrót do domu.

Co ze sobą zabrać?

  • śpiwór,
  • buty turystyczne z twardą podeszwą,
  • niewielki plecak turystyczny,
  • bidon na wodę,
  • zeszyt na „Notatnik przyrodnika” i ołówek,
  • nieduże pudełko na skarby,
  • obuwie do wody,
  • strój kąpielowy,
  • krem z filtrem UV,
  • nakrycie głowy,
  • zwykłą foliową pelerynę przeciwdeszczową,
  • menażkę lub inne naczynie na posiłek, sztućce, kubek i myjkę (każdy zmywa „za sobą” 😉
  • Kartę Dużej Rodziny (jeśli ktoś posiada), która umożliwia m.in. darmowe wejście na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego,
  • T-shirt do pamiątkowego pomalowania farbami akrylowymi,
  • mile widziany drobny sprzęt sportowy, gry planszowe, lornetka, kompas, lupa oraz
  • mnóstwo dobrego humoru 🙂

Koniecznie każde z dzieci powinno posiadać „Upoważnienie do przejęcia opieki”. Pobrać je można tutaj. Prosimy o przekazanie podpisanego dokumentu najpóźniej w dniu wyjazdu.

Przypominamy także o jednej z ważniejszych obozowych zasad:

  1. Obowiązuje „Phone Free Zone” – dostęp do multimediów i prądu ograniczony (smartfony można zostawić w domu lub zdeponować u organizatorów, czyli nas 😉

Jeśli macie jakiekolwiek pytania w sprawie naszego obozu, piszcie proszę! Najlepiej na nasz prywatny adres lub za pośrednictwem formularza.

Pozdrawiamy serdecznie,

Rodzina Pieczarek

„Markowa” wycieczka na Korbanię i spotkanie z leśniczym Kazimierzem Nóżką

Z wieczornych pieczarkowych rozmów zrodziła się „markowa” idea warta urzeczywistnienia. Mianowicie Dziadek Marek wpadł na świetny pomysł, który przechodząc od słów do czynów w 24 godziny wcielił w życie.

Co dwie głowy to nie jedna!

anonim

I oto jest! Spotkanie z najbardziej znanym w Polsce leśniczym Kazimierzem Nóżką! Popularność zyskał on między innymi dzięki spotkaniom z bieszczadzkimi niedźwiedziami. Pan Kazimierz jest także bohaterem książki Marcina Szumowskiego pt.: „Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki”. Spotkanie będzie okazją do poznania bliżej Bieszczad. Przy ognisku porozmawiamy o ich historii, lasach i oczywiście niedźwiedziach. 😉

Spotkamy się pod Korbanią (oczywiście wcześniej ją zdobywając). W czasie wycieczki zobaczyć będzie można dawną cerkiew (obecnie kościół grekokatolicki pw. św. Paraskewy) czy żeremie bobrów. Wędrówka na szczyt (znajduje się na nim drewniana wieża widokowa) biegnie ścieżką przyrodniczą, która będzie kolejną znakomitą okazją do poznania bieszczadzkich ciekawostek.

Pozdrawiamy serdecznie,

Rodzina Pieczarek

Ps. Do wyjazdu pozostało jedyne 21 dni. W kolejnym poście napiszemy więcej na temat potrzebnego ekwipunku.

Ps2. By zyskać możliwość zadawania bardziej dociekliwych pytań polecamy obejrzenie krótkiego filmu na temat bieszczadzkich lasów. Do zobaczenia!

„Nie będzie starej kobyle niiic”, czyli śpiew ptaków jak ludowe piosenki

Prace nad programem naszego wyjazdu trwają. W poprzednim poście podzieliliśmy się naszymi pomysłami na bieszczadzki wypoczynek. Dziś chcemy pochwalić się przygotowaniami do jednej z propozycji.

Okładka broszury (na zdjęciu orlik krzykliwy)

Grafika, którą widzicie, jest pierwszą stroną przygotowywanej przez Magdę broszury na temat ptaków występujących w Bieszczadach. Atakujący drapieżnik to orlik krzykliwy, którego w Bieszczadach dość łatwo zaobserwować. Oprócz orlika Bieszczady zamieszkuje wiele innych ciekawych gatunków ptaków, które mamy nadzieję zaobaczyć np. bocian czarny, jarząbek, czy nawet sam orzeł przedni. O każdym z tych gatunków będzie można przeczytać w przygotowanej broszurze. Nasza rodzinna mikropublikacja to efekt naszych wieloletnich przyrodniczych zamiłowań i Rodzinnego Projektu Edukacyjnego (RPE) 😉

Nasze (trwające kilka dni) warsztaty to rozpoznawanie ptaków po ich wyglądzie oraz… śpiewie, znalezionych piórach czy wypluwkach oraz zaobserwowanych gniazdach i innych śladach. By nasze ornitologiczne spotkanie było udane warto zabrać ze sobą lornetkę, aparat fotograficzny i atlas polskich ptaków. Będziemy z nich korzystać w czasie wycieczek. Naszym celem będzie nauczenie się rozpoznawania 3-5 gatunków ptaków po ich śpiewie oraz 10 po ich wyglądzie.

Pozdrawiamy serdecznie!

Rodzina Pieczarków

Ps. Na koniec wyjaśnienie, skąd pomysł na tytuł wpisu. Jest nim porównanie śpiewu trznadla do ludowego tłumaczenia: „Nie będzie starej kobyle niiic„. Dzięki temu głos tego popularnego ptaka można bardzo łatwo rozpoznać. Śpiew trznadla wraz z ciekawym komentarzem prezentujemy niżej.

Ps2. Dla chętnych umieszczamy link do świetnej publikacji Gorczańskiego Parku Narodowego: „Poznaj 25 gatunków ptaków”. Znajdziecie tam kolejne nagrania, które w przystępny sposób pomagają nauczyć się rozpoznawania głosów ptaków występujących w Polsce.

Trznadel

Koktajl z pięciornika, czyli nie taki „głupi KaOwiec”

KaOwiec (od skrótowca KO – kulturalno-oświatowy) – w PRL instruktor kulturalno-oświatowy. Osoba, która na różnych imprezach (bale, wieczorki zapoznawcze, wycieczki, wczasy, grzybobrania) miała dbać o odpowiedni poziom rozrywki. Własnego kaowca zatrudniały większe zakłady pracy, jak również wszystkie ośrodki wypoczynkowe. Współczesnym odpowiednikiem kaowca jest animator czasu wolnego.

W rolę samozwańczego kaowca wcielił się Stanisław Tym w filmie Marka Piwowskiego „Rejs” z roku 1970.”

Wikipedia

Jedną z pierwszych spraw, jaką zajął się nasz „kulturalno-oświatowy”, było zaproponowanie programu bieszczadzkiego wypoczynku. Dziś rozwijamy ten temat i opowiadamy nieco więcej o naszych „rejsowych” pomysłach. Wszystko po to, by rozrywka pozostała na odpowiednim poziomie. 😉

Aktywnie

„Pieczarkowy Obóz” to nie tylko tradycyjna „cioranina” po górach (m.in. zdobycie Tarnicy, przejście Połoniną Caryńską i Wetlińską). Mamy też mnóstwo innych pomysłów na aktywne spędzenie wolnego czasu.

  • W góry na wschód słońca! – z latarką w ręku na Rawkę,
  • Budowa zbiornika retencyjnego na Solince,
  • Przez bory i lasy – bieg przełajowy i gra terenowa, jak się zgubić i odnaleźć bez GPS.

Stacjonarnie

Na miejscu, poza spędzaniem czasu nad potokiem, mamy także kilka propozycji.

  • „Co w glebie piszczy?” – warsztaty przyrodnicze,
  • Koktajl z pięciornika i ognisko bez zapałek,
  • „Wakacje z duchami” i „Rejs” – kino plenerowe, jak dawniej.

A w razie niepogody…

Chociaż chcielibyśmy, żeby codziennie było słonecznie, deszcz lubi padać nie wtedy, kiedy potrzeba. Ale na to także mamy radę:

  • Skoble, planszówki i „Tajniacy” – czyli czego młodzież od oldscoolerów nauczyć się może.

Mamy nadzieję, że propozycje KaOwca przypadną Wam do gustu i w damskiej ubikacji nikt nie zostanie złapany z kredą w ręku . 🙂

W kolejnym wpisie zajmiemy się rejsowym zapotrzebowaniem.

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy na przedsmak bieszczadzkiego kina plenerowego!

Rodzina Pieczarek

Niewielki obóz na krańcu świata – kulisy organizacji

Jak zorganizować rodzinny wyjazd dla więcej niż 20 osób? Zgodnie z powiedzeniem: „Najlepsza improwizacja to dobrze przygotowana improwizacja” i dlatego nasze przygotowania nabierają tempa. Na ich temat i nie tylko piszemy w tym i kolejnych wpisach na naszym rodzinnym blogu.

Na początku był pomysł

W wakacje w 2015 roku wybraliśmy się w podróż naszym kultowym, białym Transporterem. Na pokładzie byliśmy my (rodzice) oraz Marysia i Magda. Jechaliśmy trasą A4 na wschód. Jako cel podróży obraliśmy Tatry lub Bieszczady. Wybraliśmy w ostatniej chwili i nie zjechaliśmy na „Zakopiankę”. Po kilku godzinach dotarliśmy do Cisnej. Zanocowaliśmy na polu namiotowym Tramp. Nie żałujemy. Tamtą wycieczkę wspominamy miło do dziś. Od tej pory odwiedzamy Bieszczady całą rodziną zarówno w lecie, jak i w zimie.

Przyjaciele naszych dzieci są naszymi przyjaciółmi.”

Ania

Do tej pory na rodzinne, krótkie wycieczki kilkakrotnie zabieraliśmy przyjaciół naszych dzieci. Rodzina żyje zupełnie innym życiem, kiedy jest z nami gość (albo kilku) 🙂. Zabawa wskakuje na zupełnie inny poziom. Od domowego przedszkola, przez podchody, po szkolenia dla leśnych Zwiadowców 🙂 W każdym razie w wakacje w 2019 roku też chcieliśmy kogoś ze sobą wziąć… Narodził się pomysł mini-obozu na krańcu świata.

Krewni i znajomi – propozycja wspólnego wyjazdu w Bieszczady

Niedługo po narodzinach pomysłu zaczęliśmy wcielać go w życie. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiliśmy, było sporządzenie listy osób, które chcielibyśmy ze sobą zabrać. W pierwotnej wersji było to 29 samych młodych i dzieci. Ostatecznego kształtu listy jeszcze nie ma, jednak raczej nie będzie aż tak szeroka 😉 Powiadomiliśmy też naszych dobrych znajomych, że z przyjemnością spędzimy wspólnie z nimi czas nad Solinką. Swoją obecnością wspierać nas będą także dziadkowie (oczywiście Pieczarkowie) 🙂 Wyjazd jest więc wielopokoleniowy. Oj, będzie się działo, będzie się działo…

Lokalizacja i noclegi (Wetlina vs Cisna)

Organizując wyjazd stanęliśmy przed dylematem: jakie miejsce wybrać na bazę wypadową? Propozycje były dwie – Wetlina lub Cisna. Ta pierwsza miała przewagę lokalizacyjną – pole namiotowe jest bardzo blisko Połonin i innych popularnych szlaków. Cisna z kolei była dalej od serca Bieszczadów, jednak codziennie wieczorem można tam usiąść przy ognisku w towarzystwie innych turystów. Tramp daje również możliwość wynajęcia domku z bali. Oba pola namiotowe graniczą bezpośrednio z potokiem Solinka. Ostatecznie wybraliśmy właśnie pole namiotowe w Cisnej.

Polowe żywienie zbiorowe – Mama testuje gotowanie bez gazu 🙂

Jednym z głównych wyzwań tego wyjazdu będą posiłki. W warunkach polowych trzeba będzie zrobić obiad dla co najmniej kilkunastu osób. Mama testuje gotowanie makaronu i ryżu… bez gotowania 😉 wykorzystując jedynie wrzątek. Tak więc ryż zalany wrzącą wodą dochodzi godzinę, a makaron ok. 30 minut. Kompletujemy także menu oparte na jednogarkówkach, ziemniakach i kiełbasie. Rozważamy również zbieractwo i łowiectwo.

Pomysł na souveniry

Chcemy, aby wszyscy mieli pamiątkę z wyjazdu, więc każdy bierze swoją koszulkę i będziemy ozdabiać je odciskami dłoni i innymi malunkami. Warsztaty z malowania tkaniny poprowadzi Marysia.

Tam i z powrotem – 335 km w 4 godziny?

W Bieszczady wybieramy się kultowym Transporterem, choć tym razem szarym. Nie będziemy próbowali pobić rekordu proponowanego przez mapy Google – 4 godz. 17 min. Starsi prawdopodobnie pojadą busem z Katowic – co oznacza pobudkę około 3.30, bo bus odjeżdża wpół do szóstej. (Już można zacząć trzymać kciuki…- Marysia).

Kulisy organizacji

Tak duży rodzinny wyjazd jest fantastycznym wyzwaniem. Jego organizacja to prawdziwa frajda. Mamy nadzieję, że sam pobyt przyniesie wiele przygód, które będziemy z przyjemnością wspominać.

Za tydzień w kolejnym poście napiszemy więcej o pomysłach na program naszego obozu.

Pozdrawiamy serdecznie,

Rodzina Pieczarek

Ps. Jako przygotowanie nastroju na wakacyjne wyprawy polecamy piosenkę zespołu Cisza jak ta.

Zaczynamy podróż w Bieszczady

Zgadzam się na walkę ze wszystkimi niebezpieczeństwami, które na mnie czyhają. Zgadzam się na wiatry, które tygodniami biją w ściany namiotów i doprowadzają do granicy szaleństwa. Zgadzam się na drogi prowadzone na granicy wytrzymałości. Zgadzam się na walkę. Nagroda, którą otrzymuję za te trudy, jest niebotycznie wielka. Jest nią radość życia.”
Jerzy Kukuczka

Zaczynamy być może dość dramatycznym cytatem. Nie sposób jednak odmówić mu siły, która może doprowadzić do zmiany. Przed nami wakacje inne niż dotychczasowe. W wynajętym domku i pod namiotami wspólnie z rodziną, zaproszonymi dziećmi i naszymi przyjaciółmi.

Na tym blogu dzielić się będziemy naszymi wrażeniami z przygotowań i bieszczadzkich podróży. Autorami będziemy my :), czyli rodzice i dzieci. W kolejnym poście napiszemy więcej o naszych bieszczadzkich planach.

Zapraszamy do „śledzenia” naszego bloga. Na dole strony wpisz tylko swój adres e-mail i gotowe!

Pozdrawiamy serdecznie!

Rodzina Pieczarek