Bieszczady 2021 – kieszenie pełne słońca

Drodzy, znamy już termin tegorocznej wyprawy w Bieszczady. Będzie to lipcowa przygoda z górami w tle. Zarezerwowana data na kampingu Tramp w Cisnej to 11-20.7.2021.

Temat przewodni – kieszenie pełne słońca – zaczerpnęliśmy z (naszym zdaniem świetnego) utworu zespołu Voo Voo 🙂

Więcej informacji na temat programu wyjazdu niebawem. Na temat pierwszej wyprawy w Bieszczady w 2019 można przeczytać tutaj: https://pieczarkiiprzyjaciele.wordpress.com/tag/bieszczady/.

Zainteresowane wspólnym wyjazdem rodziny zapraszamy do kontaktu!

Pozdrawiamy,

Pieczarki i Przyjaciele

Bieszczady 1.0 – podsumowanie

To już ostatni wpis w ramach naszego bieszczadzkiego projektu. Podsumowujemy w nim naszą wyprawę. Mamy nadzieję powtórzyć nasz wyczyn w przyszłym roku w wersji 2.0. Natomiast w najbliższych miesiącach wydarzenia jakie planujemy to:

  • jesienna gra terenowa dla rodzin,
  • zimowe wyjście na jeden z beskidzkich tysięczników,
  • oraz stacjonarne warsztaty przyrodnicze.

Szczegóły przekażemy w kolejnych wiadomościach oraz na naszym blogu.

Trochę liczb

W projekcie „Pieczarki i Przyjaciele – na kraniec świata i jeszcze dalej” wzięło udział 26 osób z 3 pokoleń, w tym 17 dzieci. Na polu namiotowym „Tramp” w Cisnej spędziliśmy 10 głównie słonecznych dni i 9 całkiem chłodnych nocy.

Nasz blog zanotował 777 wyświetleń przez 234 odwiedzających (co, jak na początek, wydaje się być całkiem dobrym wynikiem).

W drodze na Małą Rawkę

W czasie naszego pobytu w Bieszczadach zdobyliśmy:

  • Małą i Wielką Rawkę,
  • Połoninę Wetlińską,
  • pasmo Hyrlatej,
  • pasmo Jasła,
  • Sarni Skok,
  • Przełęcz Orłowicza oraz
  • Przełęcz Hyrcz.

Ekstremalnym wyczynem było przejście Dziadka Marka. Pokonał 1 dnia około 30 kilometrów przechodząc pasmem Chryszczatej z Cisnej do Komańczy. Gratulujemy!

Pomrów błękitny

W czasie warsztatów przyrodniczych zaobserwowaliśmy wiele osobliwości m.in.:

  • kanię rudą,
  • łanię jelenia europejskiego,
  • salamandrę plamistą,
  • kumaka nizinnego,
  • pstrąga,
  • kilka młodych zaskrońców,
  • samca jaszczurki zwinki w barwach godowych,
  • wątlika charłaja,
  • larwy widelnicy,
  • pomrowa błękitnego,
  • motyle: mieniak tęczowiec, perłowiec malinowiec, rusałka pokrzywnik,
  • chrząszcze: biegacz skórzasty, biegacz gajowy, biegacz złoty oraz żuk gnojowy 😉
  • pluskwiaki różnoskrzydłe,
  • nauczyliśmy się ropoznawać po głosach trznadla oraz dzwońca,
  • tropy wilka, żubra, jelenia i niedźwiedzia,
  • kwitnącą lilię złotogłów,
  • i wiele, wiele innych.

Wszystkim dziękujemy za udział, a szczególnie:

  • Rodzicom za zaufanie,
  • Ani za warsztaty przyrodnicze i nazywanie wszystkiego, o co dzieci zapytały (od kamieni przez rośliny po zwierzęta),
  • Markowi za górskie inspiracje (Jasło i Hyrlata to jest to!) oraz cenne wskazówki, które pozwoliły zaoszczędzić sił,
  • Maryli, Asi i Ani za pyszne posiłki i cierpliwość do dyżurujących zespołów,
  • Tomkowi za surwiwalowe opowieści (mamy nadzieję na więcej 😉 najszybsze wejście na przełęcz Orłowicza, wskazywanie cennych tropów i borowika ceglastoporego,
  • Marcinowi za uparte kopanie dołu w czasie zajęć terenowych (skała macierzysta była już niedaleko…) 🙂
  • Paulinie za pyszny koktajl jagodowy,
  • Marcie za wieczorne kąpanie Mateusza,
  • Marysi za inicjatywę, malowanie pamiątkowych koszulek, zorganizowanie gry terenowej i belgijkę,
  • „starszym młodszym” (Sarze, Magdzie, Danielowi i Mateuszowi) za współzorganizowanie i zrealizowanie gry terenowej dla „młodszych młodszych”,
  • Szymonowi za naprawdę niespożytą energię,
  • Andrzejowi, Tomaszowi i Wojtkowi za dołączenie do grupy ze znakomitymi humorami i świeżymi siłami,
  • Mateuszowi za opiekę nad młodszymi,
  • Kubie, Piotrkowi, Teresie, Ani, Ninie, Noemi i Hani za zawsze świetne humory i chęć do wspólnych zajęć (belgijka w waszym wykonaniu robi świetne wrażenie!),
  • Krzysztofowi za udostępnienie i rozbicie namiotów,
  • panu Kazimierzowi Nóżce za spotkanie i ciekawostki o Bieszczadach,
  • Tomkowi za to, że czuwał nad wszystkim od początku do samego końca.

Dziękujemy raz jeszcze za wspólny odpoczynek i pozdrawiamy serdecznie!

Rodzina Pieczarek

Dzień siódmy – Połonina Wetlińska, Jeleni Skok i Przełęcz Orłowicza

Dzisiejszy dzień obfitował w górskie wycieczki. Wszystkim nam udało się zdobyć Połoninę Wetlińską (w drodze powrotnej spotkaliśmy pasącą się spokojnie łanię. Na Jeleni Skok (777 m n.p.m.) oraz na Przełęcz Orłowicza na zachód słońca (1075 m n.p.m., w pobliżu Smereka) weszli niektórzy z nas – ci o największym zapale i najsilniejszych bateriach. 🙂

Widok na Smerek

Pozostali cieszyli się odpoczynkiem nad wodą lub kończyli przygotowania do jutrzejszej gry terenowej dla młodszych uczestników naszego obozu. Dołączyły do nas też kolejne trzy osoby. Witamy!

Niżej prezentujemy zdjęcia z naszych wypraw.

Pozdrawiamy serdecznie,

Pieczarki i Przyjaciele

Łania, czyli samica jelenia (nie mylić z sarną)

Bieszczady 2019 – dzień czwarty i piąty

Dziś część z nas wybrałą się na bieszczadzką wyprawę z Cisnej na Jasło, z którego ropościera się jedna z najpiękniejszych panoram na okoliczne góry.

W drodze na Jasło

Pozostali uczestnicy naszego obozu powędrowali na warsztaty przyrodnicze i mieli szczęście zaobserwować między innymi kumaka nizinnego. Gratulujemy!

Rozpoczęliśmy także budowę „zbiornika retencyjnego”. 🙂

Tomek i jego tama

Wczoraj celem naszej wycieczki była przełęcz Hyrcza (pobliskiej Korbanii niestety nie udało się zdobyć). Jednak wyprawa była naprawdę udana. Zaobserwowaliśmy wiele różnorodnych tropów i spotkaliśmy klika niedużych zwierząt, które udało się nam sfotografować. Dzień zakończyliśmy zwiedzaniem odbudowanego ogromnym wysiłkiem kościoła greko-katolickiego w Łopience oraz spotkaniem z panem Kazimierzem Nóżką i jego opowieściami o niedźwiedziach i innych bieszczadzkich osobliwościach.

Nasze plany na najbliższy czas to odpocząć po wyprawach i przygotować się na przejście pasmem Hyrlatej oraz jedną z połonin.

Pozdrawiamy serdecznie,

Pieczarki i Przyjaciele

Ps. Podaję rozwiązanie zagadki z ostatniego wpisu. Owad na zdjęciu to Leptophyes punctatissima, czyli Wątlik charłaj 🙂

Leptophyes punctatissima, czyli Wątlik charłaj

Na „krańcu świata” dzień trzeci. Mała i Wielka Rawka zdobyte!

Każdy z nas zdobył dziś Małą Rawkę. „Starsi młodzi” zasmakowali Bieszczad i powędrowali samodzielnie nieco dalej na Wielką Rawkę. Apetety rosną 🙂 Gdyby czas pozwolił, szczyt Kremenaros, kolejny za Wielką Rawką, zostałby wpisany na listę zobytych tysięczników bieszczadzkich.

Dziś nauczyliśmy się również rozpoznawać głos trznadla. Przed nami jeszcze michałki obiecane w nagrodę dla każdego, kto poprawnie wskaże śpiew trznadla w naturze, czyli dla każdego z nas 😉 W czasie wycieczki zaobserwowaliśmy także mieniaka tęczowca, dość popularnego w Bieszczadach motyla.

Mieniak tęczowiec (Apatura iris)

Natomiast już jutro zapowiadana wycieczka na Korbanię i spotkanie z Kazimierzem Nóżką. Mamy nadzieję na kolejne niezapomniane wrażenia, o których już w następnym wpisie!

Pozdrawiamy serdecznie,

Pieczarki i Przyjaciele

Ps. Dziś zagadka przyrodnicza. Rozpoznajecie?

Dopinamy wyjazd na ostatni guzik, czyli Program i lista rzeczy do zabrania

Drodzy, prawdopodobnie wszyscy chętni zdążyli zgłosić swój udział w naszym „Obozie na krańcu świata”. W najgorętszym momencie będzie nas 30 osób (w tym 18 dzieci). 🙂 Wyjeżdżamy 30 czerwca, czyli już za kilka dni. Przedstawiamy więc więcej szczegółów naszego pobytu w Bieszczadach i udostępniamy listę rzeczy, które warto lub trzeba zabrać ze sobą.

A oto „ramowy” program:

I tydzień

  • Niedziela – Zaczynamy o 7.30 Mszą św. w parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego w Dąbrowie Górniczej (dla chętnych) i wyjeżdżamy o 8.45 spod kościoła.
  • Poniedziałek – Wprowadzenie do warsztatów ornitologicznych i tropienia zwierząt oraz Budowa Zbiornika Retencyjnego 😉
  • Wtorek – Wycieczka na Hyrlatą.
  • Środa – Warsztat przyrodniczy „Co żyje w glebie?” oraz kino plenerowe (Rejs” w Bieszczadach).
  • Czwartek Wycieczka na Korbanię i spotkanie z leśniczym Kazimierzem Nóżką.
  • Piątek W lesie bez GPSa i odrobina survivalu. Po południu Msza św. w Dwerniku i spotkanie z ks. Zenonem Bieszczadem i naprawdę ciekawą opowieścią o historii jednego z bieszczadzkich kościołów.
  • Sobota – Wycieczka na jedną z połonin.

II tydzień

  • niedziela – Gra terenowa (organizuje młodzież dla dzieci).
  • poniedziałek -Wycieczka na Małą i Wielką Rawkę (z widokiem na połoniny).
  • wtorek – „Zwinięcie” obozowiska i powrót do domu.

Co ze sobą zabrać?

  • śpiwór,
  • buty turystyczne z twardą podeszwą,
  • niewielki plecak turystyczny,
  • bidon na wodę,
  • zeszyt na „Notatnik przyrodnika” i ołówek,
  • nieduże pudełko na skarby,
  • obuwie do wody,
  • strój kąpielowy,
  • krem z filtrem UV,
  • nakrycie głowy,
  • zwykłą foliową pelerynę przeciwdeszczową,
  • menażkę lub inne naczynie na posiłek, sztućce, kubek i myjkę (każdy zmywa „za sobą” 😉
  • Kartę Dużej Rodziny (jeśli ktoś posiada), która umożliwia m.in. darmowe wejście na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego,
  • T-shirt do pamiątkowego pomalowania farbami akrylowymi,
  • mile widziany drobny sprzęt sportowy, gry planszowe, lornetka, kompas, lupa oraz
  • mnóstwo dobrego humoru 🙂

Koniecznie każde z dzieci powinno posiadać „Upoważnienie do przejęcia opieki”. Pobrać je można tutaj. Prosimy o przekazanie podpisanego dokumentu najpóźniej w dniu wyjazdu.

Przypominamy także o jednej z ważniejszych obozowych zasad:

  1. Obowiązuje „Phone Free Zone” – dostęp do multimediów i prądu ograniczony (smartfony można zostawić w domu lub zdeponować u organizatorów, czyli nas 😉

Jeśli macie jakiekolwiek pytania w sprawie naszego obozu, piszcie proszę! Najlepiej na nasz prywatny adres lub za pośrednictwem formularza.

Pozdrawiamy serdecznie,

Rodzina Pieczarek

„Nie będzie starej kobyle niiic”, czyli śpiew ptaków jak ludowe piosenki

Prace nad programem naszego wyjazdu trwają. W poprzednim poście podzieliliśmy się naszymi pomysłami na bieszczadzki wypoczynek. Dziś chcemy pochwalić się przygotowaniami do jednej z propozycji.

Okładka broszury (na zdjęciu orlik krzykliwy)

Grafika, którą widzicie, jest pierwszą stroną przygotowywanej przez Magdę broszury na temat ptaków występujących w Bieszczadach. Atakujący drapieżnik to orlik krzykliwy, którego w Bieszczadach dość łatwo zaobserwować. Oprócz orlika Bieszczady zamieszkuje wiele innych ciekawych gatunków ptaków, które mamy nadzieję zaobaczyć np. bocian czarny, jarząbek, czy nawet sam orzeł przedni. O każdym z tych gatunków będzie można przeczytać w przygotowanej broszurze. Nasza rodzinna mikropublikacja to efekt naszych wieloletnich przyrodniczych zamiłowań i Rodzinnego Projektu Edukacyjnego (RPE) 😉

Nasze (trwające kilka dni) warsztaty to rozpoznawanie ptaków po ich wyglądzie oraz… śpiewie, znalezionych piórach czy wypluwkach oraz zaobserwowanych gniazdach i innych śladach. By nasze ornitologiczne spotkanie było udane warto zabrać ze sobą lornetkę, aparat fotograficzny i atlas polskich ptaków. Będziemy z nich korzystać w czasie wycieczek. Naszym celem będzie nauczenie się rozpoznawania 3-5 gatunków ptaków po ich śpiewie oraz 10 po ich wyglądzie.

Pozdrawiamy serdecznie!

Rodzina Pieczarków

Ps. Na koniec wyjaśnienie, skąd pomysł na tytuł wpisu. Jest nim porównanie śpiewu trznadla do ludowego tłumaczenia: „Nie będzie starej kobyle niiic„. Dzięki temu głos tego popularnego ptaka można bardzo łatwo rozpoznać. Śpiew trznadla wraz z ciekawym komentarzem prezentujemy niżej.

Ps2. Dla chętnych umieszczamy link do świetnej publikacji Gorczańskiego Parku Narodowego: „Poznaj 25 gatunków ptaków”. Znajdziecie tam kolejne nagrania, które w przystępny sposób pomagają nauczyć się rozpoznawania głosów ptaków występujących w Polsce.

Trznadel

Koktajl z pięciornika, czyli nie taki „głupi KaOwiec”

KaOwiec (od skrótowca KO – kulturalno-oświatowy) – w PRL instruktor kulturalno-oświatowy. Osoba, która na różnych imprezach (bale, wieczorki zapoznawcze, wycieczki, wczasy, grzybobrania) miała dbać o odpowiedni poziom rozrywki. Własnego kaowca zatrudniały większe zakłady pracy, jak również wszystkie ośrodki wypoczynkowe. Współczesnym odpowiednikiem kaowca jest animator czasu wolnego.

W rolę samozwańczego kaowca wcielił się Stanisław Tym w filmie Marka Piwowskiego „Rejs” z roku 1970.”

Wikipedia

Jedną z pierwszych spraw, jaką zajął się nasz „kulturalno-oświatowy”, było zaproponowanie programu bieszczadzkiego wypoczynku. Dziś rozwijamy ten temat i opowiadamy nieco więcej o naszych „rejsowych” pomysłach. Wszystko po to, by rozrywka pozostała na odpowiednim poziomie. 😉

Aktywnie

„Pieczarkowy Obóz” to nie tylko tradycyjna „cioranina” po górach (m.in. zdobycie Tarnicy, przejście Połoniną Caryńską i Wetlińską). Mamy też mnóstwo innych pomysłów na aktywne spędzenie wolnego czasu.

  • W góry na wschód słońca! – z latarką w ręku na Rawkę,
  • Budowa zbiornika retencyjnego na Solince,
  • Przez bory i lasy – bieg przełajowy i gra terenowa, jak się zgubić i odnaleźć bez GPS.

Stacjonarnie

Na miejscu, poza spędzaniem czasu nad potokiem, mamy także kilka propozycji.

  • „Co w glebie piszczy?” – warsztaty przyrodnicze,
  • Koktajl z pięciornika i ognisko bez zapałek,
  • „Wakacje z duchami” i „Rejs” – kino plenerowe, jak dawniej.

A w razie niepogody…

Chociaż chcielibyśmy, żeby codziennie było słonecznie, deszcz lubi padać nie wtedy, kiedy potrzeba. Ale na to także mamy radę:

  • Skoble, planszówki i „Tajniacy” – czyli czego młodzież od oldscoolerów nauczyć się może.

Mamy nadzieję, że propozycje KaOwca przypadną Wam do gustu i w damskiej ubikacji nikt nie zostanie złapany z kredą w ręku . 🙂

W kolejnym wpisie zajmiemy się rejsowym zapotrzebowaniem.

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy na przedsmak bieszczadzkiego kina plenerowego!

Rodzina Pieczarek

Niewielki obóz na krańcu świata – kulisy organizacji

Jak zorganizować rodzinny wyjazd dla więcej niż 20 osób? Zgodnie z powiedzeniem: „Najlepsza improwizacja to dobrze przygotowana improwizacja” i dlatego nasze przygotowania nabierają tempa. Na ich temat i nie tylko piszemy w tym i kolejnych wpisach na naszym rodzinnym blogu.

Na początku był pomysł

W wakacje w 2015 roku wybraliśmy się w podróż naszym kultowym, białym Transporterem. Na pokładzie byliśmy my (rodzice) oraz Marysia i Magda. Jechaliśmy trasą A4 na wschód. Jako cel podróży obraliśmy Tatry lub Bieszczady. Wybraliśmy w ostatniej chwili i nie zjechaliśmy na „Zakopiankę”. Po kilku godzinach dotarliśmy do Cisnej. Zanocowaliśmy na polu namiotowym Tramp. Nie żałujemy. Tamtą wycieczkę wspominamy miło do dziś. Od tej pory odwiedzamy Bieszczady całą rodziną zarówno w lecie, jak i w zimie.

Przyjaciele naszych dzieci są naszymi przyjaciółmi.”

Ania

Do tej pory na rodzinne, krótkie wycieczki kilkakrotnie zabieraliśmy przyjaciół naszych dzieci. Rodzina żyje zupełnie innym życiem, kiedy jest z nami gość (albo kilku) 🙂. Zabawa wskakuje na zupełnie inny poziom. Od domowego przedszkola, przez podchody, po szkolenia dla leśnych Zwiadowców 🙂 W każdym razie w wakacje w 2019 roku też chcieliśmy kogoś ze sobą wziąć… Narodził się pomysł mini-obozu na krańcu świata.

Krewni i znajomi – propozycja wspólnego wyjazdu w Bieszczady

Niedługo po narodzinach pomysłu zaczęliśmy wcielać go w życie. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiliśmy, było sporządzenie listy osób, które chcielibyśmy ze sobą zabrać. W pierwotnej wersji było to 29 samych młodych i dzieci. Ostatecznego kształtu listy jeszcze nie ma, jednak raczej nie będzie aż tak szeroka 😉 Powiadomiliśmy też naszych dobrych znajomych, że z przyjemnością spędzimy wspólnie z nimi czas nad Solinką. Swoją obecnością wspierać nas będą także dziadkowie (oczywiście Pieczarkowie) 🙂 Wyjazd jest więc wielopokoleniowy. Oj, będzie się działo, będzie się działo…

Lokalizacja i noclegi (Wetlina vs Cisna)

Organizując wyjazd stanęliśmy przed dylematem: jakie miejsce wybrać na bazę wypadową? Propozycje były dwie – Wetlina lub Cisna. Ta pierwsza miała przewagę lokalizacyjną – pole namiotowe jest bardzo blisko Połonin i innych popularnych szlaków. Cisna z kolei była dalej od serca Bieszczadów, jednak codziennie wieczorem można tam usiąść przy ognisku w towarzystwie innych turystów. Tramp daje również możliwość wynajęcia domku z bali. Oba pola namiotowe graniczą bezpośrednio z potokiem Solinka. Ostatecznie wybraliśmy właśnie pole namiotowe w Cisnej.

Polowe żywienie zbiorowe – Mama testuje gotowanie bez gazu 🙂

Jednym z głównych wyzwań tego wyjazdu będą posiłki. W warunkach polowych trzeba będzie zrobić obiad dla co najmniej kilkunastu osób. Mama testuje gotowanie makaronu i ryżu… bez gotowania 😉 wykorzystując jedynie wrzątek. Tak więc ryż zalany wrzącą wodą dochodzi godzinę, a makaron ok. 30 minut. Kompletujemy także menu oparte na jednogarkówkach, ziemniakach i kiełbasie. Rozważamy również zbieractwo i łowiectwo.

Pomysł na souveniry

Chcemy, aby wszyscy mieli pamiątkę z wyjazdu, więc każdy bierze swoją koszulkę i będziemy ozdabiać je odciskami dłoni i innymi malunkami. Warsztaty z malowania tkaniny poprowadzi Marysia.

Tam i z powrotem – 335 km w 4 godziny?

W Bieszczady wybieramy się kultowym Transporterem, choć tym razem szarym. Nie będziemy próbowali pobić rekordu proponowanego przez mapy Google – 4 godz. 17 min. Starsi prawdopodobnie pojadą busem z Katowic – co oznacza pobudkę około 3.30, bo bus odjeżdża wpół do szóstej. (Już można zacząć trzymać kciuki…- Marysia).

Kulisy organizacji

Tak duży rodzinny wyjazd jest fantastycznym wyzwaniem. Jego organizacja to prawdziwa frajda. Mamy nadzieję, że sam pobyt przyniesie wiele przygód, które będziemy z przyjemnością wspominać.

Za tydzień w kolejnym poście napiszemy więcej o pomysłach na program naszego obozu.

Pozdrawiamy serdecznie,

Rodzina Pieczarek

Ps. Jako przygotowanie nastroju na wakacyjne wyprawy polecamy piosenkę zespołu Cisza jak ta.