Jak budować talent i nadrabiać zaległości od pierwszej klasy aż po maturę
Cześć! Jeśli zastanawiasz się, jak pomóc swojemu dziecku w nauce matematyki – niezależnie od tego, czy ma ogromny talent, który warto oszlifować, czy zmaga się z zaległościami, które spędzają sen z powiek – ten wpis jest dla Ciebie.
Dlaczego warto uczyć się matematyki?
Co robić, by nauczyć się tej matmy?
Czego nie robić, żeby się jej nauczyć?
To pytania, które bardzo często pojawiają się w rozmowach z rodzicami. I nic dziwnego. Matematyka bywa trudna, budzi emocje, czasem frustrację. Dlatego coraz częściej zastanawiam się, co może przydać się rodzicom w procesie nauki matematyki.
Jakie informacje, jakie wiadomości, jakie umiejętności byłyby Wam – rodzicom – potrzebne?
Czego chcielibyście się dowiedzieć, czego się nauczyć, tak żeby pomóc dzieciom lepiej, sprawniej uczyć się matematyki, a może i nie tylko matematyki?
To pytania otwarte. I bardzo ważne.
Co naprawdę pomaga w nauce matematyki?
Kiedy sam zadałem sobie pytanie: co może przydać się rodzicom w procesie nauki matematyki? – odpowiedź, jaką sobie udzieliłem (i nie wiem, czy mam rację), była dość prosta.
Według mnie jest to dobry nauczyciel.
Nie tylko taki, który jest merytorycznie dobrze przygotowany, który ma cały materiał w głowie – chociaż to oczywiście się przydaje. Ale przede wszystkim taki, który jest życzliwy dziecku. Życzliwy rodzicom. Taki, który jest wsparciem zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców.
Dobry nauczyciel to nauczyciel, który docenia każdy talent i postępy dzieci. Który przekazuje potrzebne dla dalszego rozwoju dzieci informacje z życzliwością i szacunkiem dla starań rodziców o przyszłość własnych pociech.
Kiedy dzieci uczą się matematyki?
Dobry nauczyciel wie też, kiedy dzieci uczą się matematyki.
Po pierwsze – wtedy, kiedy tego chcą.
Tego nie da się zmienić. Jeżeli dzieci nie będą chciały, nie będą się uczyły.
Kiedy dzieci lubią nauczyciela, dużo szybciej chcą się uczyć i uczą się od nauczyciela, którego lubią. Od takiego, który pozwala się lubić. Który daje się lubić. I który rozumie ich potrzeby.
Trzeci warunek jest równie ważny – kiedy to, czego uczą się dzieci, jest dopasowane do ich możliwości. Trzeba poziomować cele, które młodzi ludzie mają osiągać – od najmłodszych lat po lata dalsze. Im szybciej zacznie się to robić w taki sposób, żeby nie było zastojów, żeby nauka mogła iść płynnie, tym lepiej.
I po czwarte – kiedy lekcje nie są nudne.
Dzieci i młodzi ludzie chcą się uczyć wtedy, kiedy lekcje nie są nudne, a angażują i wciągają w pracę.
Nauka przez działanie
Warto młodszym dzieciom dać coś do rąk. Konkretne zadanie związane z manipulowaniem przedmiotami, tak by mógł zostać uruchomiony proces tzw. idealizacji.
Tak jak to miało miejsce podczas moich ostatnich zajęć w szkole z klasą pierwszą, gdzie w małych, trzyosobowych zespołach dzieci rzucały kostkami i wspólnie dodawały w zakresie 20. Albo podczas zajęć indywidualnych – zwykłe patyczki, guziki, klocki czy matematyczne kostki, które pozwalają dzieciom budować własne działania matematyczne.
Wszystko, co pozwala dzieciom operacyjnie działać, ma sens.
A jeżeli chodzi już o nastolatków, to metoda problem solving jest kapitalną metodą, która angażuje, szczególnie wtedy, gdy pracuje się w małych zespołach. I co ważne – można ją stosować również w przypadku młodszych dzieci.
A jeśli to nie matematyka?
Spełnione są wszystkie cztery warunki. I co dalej?
Może się zdarzyć, że dziecko nadal nie chce się uczyć. I czasem trzeba też na to pozwolić. Trzeba szukać gdzie indziej. Szukać innych powodów. Być może problem nie jest ukryty w samym procesie dydaktycznym.
Wtedy potrzebne jest inne wsparcie. Nie nauczyciela matematyki, ale doświadczonego pedagoga, tutora, coacha albo po prostu doświadczonego rodzica.
Jeżeli widzisz u swojego dziecka potrzebę zajęć, które nie będą nudne i które będą dostosowane do jego możliwości – zapraszam serdecznie.
Jeżeli takie zajęcia już ma, a mimo to nadal nie chce się uczyć i potrzebujesz konsultacji, również takiej mogę udzielić.
Zapraszam do kontaktu.
