Jak zorganizować rodzinny wyjazd dla więcej niż 20 osób? Zgodnie z powiedzeniem: „Najlepsza improwizacja to dobrze przygotowana improwizacja” i dlatego nasze przygotowania nabierają tempa. Na ich temat i nie tylko piszemy w tym i kolejnych wpisach na naszym rodzinnym blogu.
Na początku był pomysł
W wakacje w 2015 roku wybraliśmy się w podróż naszym kultowym, białym Transporterem. Na pokładzie byliśmy my (rodzice) oraz Marysia i Magda. Jechaliśmy trasą A4 na wschód. Jako cel podróży obraliśmy Tatry lub Bieszczady. Wybraliśmy w ostatniej chwili i nie zjechaliśmy na „Zakopiankę”. Po kilku godzinach dotarliśmy do Cisnej. Zanocowaliśmy na polu namiotowym Tramp. Nie żałujemy. Tamtą wycieczkę wspominamy miło do dziś. Od tej pory odwiedzamy Bieszczady całą rodziną zarówno w lecie, jak i w zimie.
Przyjaciele naszych dzieci są naszymi przyjaciółmi.”
Ania
Do tej pory na rodzinne, krótkie wycieczki kilkakrotnie zabieraliśmy przyjaciół naszych dzieci. Rodzina żyje zupełnie innym życiem, kiedy jest z nami gość (albo kilku) 🙂. Zabawa wskakuje na zupełnie inny poziom. Od domowego przedszkola, przez podchody, po szkolenia dla leśnych Zwiadowców 🙂 W każdym razie w wakacje w 2019 roku też chcieliśmy kogoś ze sobą wziąć… Narodził się pomysł mini-obozu na krańcu świata.
Krewni i znajomi – propozycja wspólnego wyjazdu w Bieszczady
Niedługo po narodzinach pomysłu zaczęliśmy wcielać go w życie. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiliśmy, było sporządzenie listy osób, które chcielibyśmy ze sobą zabrać. W pierwotnej wersji było to 29 samych młodych i dzieci. Ostatecznego kształtu listy jeszcze nie ma, jednak raczej nie będzie aż tak szeroka 😉 Powiadomiliśmy też naszych dobrych znajomych, że z przyjemnością spędzimy wspólnie z nimi czas nad Solinką. Swoją obecnością wspierać nas będą także dziadkowie (oczywiście Pieczarkowie) 🙂 Wyjazd jest więc wielopokoleniowy. Oj, będzie się działo, będzie się działo…
Lokalizacja i noclegi (Wetlina vs Cisna)
Organizując wyjazd stanęliśmy przed dylematem: jakie miejsce wybrać na bazę wypadową? Propozycje były dwie – Wetlina lub Cisna. Ta pierwsza miała przewagę lokalizacyjną – pole namiotowe jest bardzo blisko Połonin i innych popularnych szlaków. Cisna z kolei była dalej od serca Bieszczadów, jednak codziennie wieczorem można tam usiąść przy ognisku w towarzystwie innych turystów. Tramp daje również możliwość wynajęcia domku z bali. Oba pola namiotowe graniczą bezpośrednio z potokiem Solinka. Ostatecznie wybraliśmy właśnie pole namiotowe w Cisnej.
Polowe żywienie zbiorowe – Mama testuje gotowanie bez gazu 🙂
Jednym z głównych wyzwań tego wyjazdu będą posiłki. W warunkach polowych trzeba będzie zrobić obiad dla co najmniej kilkunastu osób. Mama testuje gotowanie makaronu i ryżu… bez gotowania 😉 wykorzystując jedynie wrzątek. Tak więc ryż zalany wrzącą wodą dochodzi godzinę, a makaron ok. 30 minut. Kompletujemy także menu oparte na jednogarkówkach, ziemniakach i kiełbasie. Rozważamy również zbieractwo i łowiectwo.
Pomysł na souveniry
Chcemy, aby wszyscy mieli pamiątkę z wyjazdu, więc każdy bierze swoją koszulkę i będziemy ozdabiać je odciskami dłoni i innymi malunkami. Warsztaty z malowania tkaniny poprowadzi Marysia.
Tam i z powrotem – 335 km w 4 godziny?

W Bieszczady wybieramy się kultowym Transporterem, choć tym razem szarym. Nie będziemy próbowali pobić rekordu proponowanego przez mapy Google – 4 godz. 17 min. Starsi prawdopodobnie pojadą busem z Katowic – co oznacza pobudkę około 3.30, bo bus odjeżdża wpół do szóstej. (Już można zacząć trzymać kciuki…- Marysia).
Kulisy organizacji
Tak duży rodzinny wyjazd jest fantastycznym wyzwaniem. Jego organizacja to prawdziwa frajda. Mamy nadzieję, że sam pobyt przyniesie wiele przygód, które będziemy z przyjemnością wspominać.
Za tydzień w kolejnym poście napiszemy więcej o pomysłach na program naszego obozu.
Pozdrawiamy serdecznie,
Rodzina Pieczarek
Ps. Jako przygotowanie nastroju na wakacyjne wyprawy polecamy piosenkę zespołu Cisza jak ta.

Jedna myśl w temacie “Niewielki obóz na krańcu świata – kulisy organizacji”
Możliwość komentowania jest wyłączona.